środa, 27 grudnia 2017

Nowe w kolejce czyli King & Chizmar

           Nowy nabytek, który został postawiony w kolejkę, tyle fajnych książek do ogarnięcia a czasu nie ma. Dużo słyszałem już wcześniej, same ochy i achy, ale się zobaczy się. We wcześniejszych latach, dużo czytałem knig Kinga, Począwszy od Lśnienia, po przez TO, Mroczną Wieżę, kończąc na Joylandzie. Jak fanem Kinga nie jestem, za to Mroczną Wieżę, dosłownie wciągnąłem w miesiąc wakacyjny, przed rozpoczęciem roku szkolnego (dobrych parę lat temu). Później porzuciłem Kinga próbując przeczytać jak dobrze pamiętam, Regulatorów których z nudów porzuciłem w kąt bardzo szybko. I tak zapadłem w zimowy sen jeśli chodzi o Kinga. No z małym wyjątkiem kiedy została wydana książka " Wiatr przez dziurkę od klucza" zmuszony byłem do podniesienia książki z półki sklepowej, przeczytałem raczej z sentymentu i poczucia obowiązku, ale jak wiadomo, najgorszy jest wiatr.

            Wracając do "Pudełka z guzikami Gwendy". Co mną kierowało kiedy kupiłem książkę ? Jak rzadko to bywa w moim przypadku, wygląd, o tak, postanowiłem zrobić mały wyjątek i poniekąd eksperyment. Po obejrzeniu i stwierdzeniu że, książka (jak na warunki Polskie) została fajnie wydana, tzn. książka w kolorze niebieskim ze złotym nadrukiem, z kolorową obwolutą i fajnym czarnym pudełkiem. Przeczytałem opis i stwierdziłem że, biorę, co mi szkodzi. Po odpakowaniu książki, niestety stwierdziłem że, jakość książki mógłby być lepszy, w sensie okładka winna być wykonana z jakiegoś fajnego płótna, nadałoby to świetny efekt. Ale nie można mieć wszystkiego prawda ? Mimo mojego stękania co do użytych materiałów, nie mogę doczekać się aż zasiądę do książki i mam nadzieję że, te wszystkie ochy i achy okażą się prawdą oraz że znowu spróbuję przekonać się do literatury Kinga. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz